wtorek, 8 maja 2012

Majówka na jurze

Coś kiedyś słyszałem o szewcu i o butach, a właściwie to o szewcu bez butów, w sensie, że ich nie miał i dlatego chodził bez nich. Jakoś mi się to skojarzyło z naszym składem: Ignacy, Adam (hej, to ja). Może nie byłoby tak śmiesznie, gdyby niektórzy z nas nie zapomnieli swoich trzewików. Może wtedy nie musielibyśmy się dzielić jedną parą moich dogorywających evolvów. Zostawmy to. W skrócie: 3 dni na jurze, 15 dróg, trochę deszczu, duże palce u nóg do amputacji.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz